50-letni narkoman, który umierał

a dziś stoi w oporze do całej grupy

i wszystko neguje

długa rozmowa w nocy, bo chciał przeprosić

‚od tylu lat nasze drogi się co jakiś czas krzyżują i pojawiasz się moim życiu w sytuacjach kryzysów.i teraz czuję się tak, jakbym doszedł do rozwidlenia tych dróg. Jedna, ta stara, jest na lewo. A ja zaufałem Ci i poszedłem na prawo. i idę tak, idę, już coraz ciężej mi stawiać nogi i ilekroć się zatrzymuję, ty mówisz mi, że dam radę, żebym się nie poddawał. i ja wstaję i idę. Ale teraz mam taki moment, że chcę zawrócić i iść tą drugą drogą. ale nie mogę. Bo Ciebie bym zawiódł.’

 

 

i rozmowa z nimi

‚no… konie to taki narkotyk’ – powiedział K.

‚tak. Ja, gdyby nie to, że całe dzieciństwo i okres dorastania spędziłam w stajni… myślę, że teraz bym brała.’

spojrzeli na mnie zdziwieni

‚Iwona. Teraz to powiedziałaś… prawdę’

‚tak. ty jesteś taka sama jak my. osobowościowo niczym się nie różnisz’

‚jak tu zaczęłam przychodzić i nikt jeszcze nie chciał z nami gadać, przez pierwszy rok słyszałam, że dostanę wpierdol. I długi czas nie brałam ze sobą telefonu ani pieniędzy’

zaczęli się śmiać

‚a teraz jakby ktokolwiek zrobił ci tu krzywdę to on sam dostałby wpierdol. od wszystkich pozostałych’

.

dziś rano

przybiegł ze łzami w oczach

bo wdała się ropawica

‚chcą mi uciąć całą dłoń’

tak, jakby dopiero teraz zrozumiał, o co gra

a już za chwilę motał metadon

bo to przecież najważniejsze

duberowi amputowali palec

bo podawał sobie brudny metadon

i doszło do zakażenia organizmu

wdała się martwica

i w zasadzie nie było co ratować

pokazał obandażowaną rękę i mówił, że już nigdy nic nie huknie

a za kilka minut podbiegł prosić o sprzęt

‚zachowujesz się jakby nic się nie stało. a co…? mam płakać?’

i zaczął żartować z kolegami, jakby to było nic

potem rozmowa z magdą

kilka lat starszą ode mnie

która wygląda na starą kobietę

i ledwo mówi i z trudem się porusza

‚jak pierwszy raz brałam kompot, kleżanka powiedziała mi, że to jest coś takiego, że już zawsze wszędzie będę się dobrze czuła. Podała mi w kiblu i jak wyszłam na dwór, a moi znajomi zobaczyli moje źrenice, wiedzieli już wszystko. Podeszli do niej i powiedzieli „co ty kurwo zrobiłaś?? Co ty najlepszego zrobiłaś????’…

..

za drugim razem wzięłam tylko dwa centy i miałam zapaść w kibli. ale nie przestraszyło mnie to na długo.

..

gdybym wiedziała, jakie będę miała życie…. gdybym tylko wiedziała… nigdy w życiu nie wzięłabym pierwszy raz…

zazdroszcze ci. nawet nie wiesz, jak bardzo ci zazdroszczę. takiego życia. takiego… spełniania marzeń. takiej możliwości decyzodwania o sobie…’

..

i przyszedł dzień spotkania

byłam pół godziny przed czasem

on też

‚co mam ci powiedzieć?że przepraszam? oczywiście, że tak. nie umiem wyjaśnić tego, co się stało. nie mam na swoje usprawiedliwienie dokładnie nic poza tym, że nie jestem w stanie tego kontrolować. dzieje się to poza mną. nie mam na to wpływu.’

‚jedyna prawdziwa rzecz, jaką ci napisałem, to że dziękuję i że jest zajebiście. i żebyś nadal sączyła to ludziom do ucha’

długa rozmowa

na której właściwie niewiele mówiłam

powiedział, że nie potrafi tego zrozumieć

‚czym różni się to, co jest teraz od tego, co było trzy lata temu??? wtedy umiałeś inaczej’

‚ale wtedy zawsze byłem naćpany. moze i byłem wtedy miłym człowiekiem, ale wolę być skurwysynem, ale trzeźwym.’

mówiłam mu, że to mnie zbyt wiele kosztowało

‚bo tak mocno chcialam, żebyś wiedział, że możesz na mnie liczyć, że miałam poczucie,  że muszę zrobić wszystko, co jestem w stanie. a jak po raz kolejny słyszałam od Ciebie, że nic nie rozumiem, że nie pomagam, że nie mam uczuć…. to ja chyba naprawdę wierzyłam, że robię wciąż za mało. a nic więcej nie mogłam.

‚nie miej poczucia winy. Ja nadal uważam, że zrobiłem coś, co wydawało mi się nierealne. Że idę w końcu w dobrym kierunku i pierwszy raz w życiu chcę być naprawdę trzeźwy. I mimo, że jestem ostatnim skurwysynem i że krzywdzę ludzi, z tą trzeźwością czuję się zajebiście. A to się udało dzięki tobie. Pewnie gdybym kiedyś cię nie spotkał, teraz nie byłbym tu, gdzie jestem i nie byłbym nawet tego świadomy. Chcę, żebyś wiedziała, że jak okropnie to nie wyglądało, twoje emocje nie poszły na marne. Mimo, że oberwałaś za to i zapłaciłaś ogromną cenę, dzięki temu ja teraz jestem trzeźwy’

 

i mówił, że potrzebuje czasu. że musi sam sobie poukładać i dojść do porozumienia ze sobą

‚kiedyś mi powiedziałaś, że może będzie taki czas, że spotkamy się jak będę miał 40 lat i będę trzeźwym człowiekiem. i ja bardzo mocno w to wierzę i tego chcę. Odezwę się kiedyś, jak już będę siebie pewien.’

 

i niby wszystko dobrze się skończyło

a ja wciąż

mam poczucie,

że nie dałam rady.

ostatnio powiedziała mi po dyżurze
że to już nie jest to samo
‚kiedyś tu było sympatyczniej….’
a dla mnie
kiedyś tu były emocje
których teraz tak brakuje
i dziś
czytając te słowa sprzed lat
myślę sobie, że to ja się uzbroiłam
niepotrzebnie

..
pewnie żeby siebie chronić
ale
nie przeżywam przez to
nie ma tego, na czym mi zależy

odeszło kilka lat temu
strzejemy się razem

a teraz
nawet nie przeżywam
jak Sebastian bije Pawła na moich oczach
rozdzielam ich
a i tak
traktuję jakby to było normalne

muszę wrócić
muszę zdjąć skorupkę
i zacząć znów przeżywać
nawet kosztem
siebie
inaczej im nie pomogę

.

czytam słowa sprzed 5 lat

o tym, jak pierwszy raz okrutnie mnie zranił

i o tym, jak później rozmawialiśmy

jak powiedział, że nie może obiecać, że nigdy się tak nie zachowa

ale że będzie się starał

o tym, jak rozpoczęła się nasza historia

i myślę, że te relacje

że to, co przeżyłam

że to nigdy nie zniknie

że nie zapomnę

i że nawet jak będę starą kobietą

będę pamiętać

bo to najważniejszy czas w moim życiu

bo nawet jak będę kiedyś w innym miejscu siebie

to oni mnie przecież zbudowali

przez nich jestem taka

bo te doświadczenia

te emocje

są jedyne na świecie i niepowtarzalne

ich nie ma i nie będzie już nigdy

bo to najgorszy kawałek świata

z najpiękniejszą wrażliwością

gabriel

dziś pierwszy raz od 2,5 miesiąca jakakolwiek rozmowa

i pierwszy raz od pół roku bez walki

bez obrażania

bez krzywdzenia siebie

‚chcesz pogadać?’

‚nie’

‚a wiesz o czym?’

‚domyślam się.  Potrzebę może i mam, ale chęci brak’

ok

potem pytałam a on odpowiadał. z życzliwością i dystansem.

‚musiałbym być ostatnim kretynem, by znów rozmawiać z tobą szczerze. naprawdę sądzisz, że mógłbym ci jeszcze zaufać…?’

‚odchodziłam i jeszcze chciałam mu coś powiedzieć

‚masz świadomość, że robisz to wbrew mojej woli?’

‚masz rację. to nie ma sensu. Trzymaj się gabriel’ – poklepałam go po ramieniu i poszłam

….

potem przyszedł tam, gdzie stałyśmy

‚Powiedziałem,że nie chcę rozmawiać,choć mam potrzebę i chyba nawet odrobinę chęci. powiedz proszę, kiedy możemy na spokojnie pogadać, ja się dostosuję. Chodzi mi też o to,że nie mogę ,nie umiem żywic do Ciebie urazy, ale boję się panicznie komuś nie tyle zaufać… co być szczerym… w konsekwencji emocjonalnie nagim.

Mam wiele do powiedzenia ,lecz najchętniej wysłucham Ciebie,dobry człowieku.

…umówiliśmy się na sobotę. tam, koło mostu, bo tam jest spokój i nikogo nie ma

‚mimo wszystko lepiej się czuję wiedząc,że możemy ze sobą spokojnie ,w miarę, rozmawiać. Chętnie dowiem się co masz do powiedzenia,bo na prawdę w pewnym momencie było mi wstyd i czułem się nieswojo w kontakcie z Tobą. Tak jak pisałem ,zdecydowałem się porozmawiać,bo często miałem wrażenie,że nadaje się jedynie do robienia krzywdy innym i zaakceptowałem taki stan rzeczy.

Będę zakłopotany,wylękniony z poczuciem winy,wstydu oraz niska samoocena,ale … cieszę się’

potem na koniec jeszcze podszedł do mnie

‚Proszę,obiecaj mi,że będziesz,jeśli dojdzie do rozmowy, całkowicie że mną szczera i opiszesz mi swój punkt widzenia. Dopóki nie pojmę, jak to u Ciebie wyglądało, będę miał zawsze niechęć, a jesteś godna okazywanego Tobie szacunku. Dla tego nie miej mi za złe, bo ja nie wiem jak to widzisz, a  chcę wiedzieć, bo oczyści to atmosferę. Jesteś i będziesz zawsze osobą dla mnie ważna’

.

kilka dni temu

siwy

‚co chciałas mi ostatnio powiedzieć?’

spojrzałam i skinęłam głową, żebyśmy odeszli kawałek

‚chciałam ci powiedzieć, że jesteś tu jedną z nielicznych osób, z którymi mam taką dobrą relację i na której się nigdy nie zawiodłam.’

‚ja też ciebie lubię. bo bardzo mi pomogłaś…’

‚to nawet nie o to mi chodzi – przerwałam mu – to, że cię lubię, to jasne, ale mi chodzi o to, że mam wrażenie, że ty masz … no pewne zasady. pewien taki kręgosłup moralny i że żyjesz zgodnie z pewnymi wartościami. i ja wiem, że różne rzeczy robiłeś i robisz i że różnie ludzie o tobie mówią. ale mi chodzi, że względem mnie… w naszej relacji .. nigdy się na tobie nie zawiodłam. a tak rzadko się to zdarza tutaj…’

patrzył i widziałam, że miał łzy w oczach

stary narkoman

..

rano Dziubek

wyprowadził z równowagi

bo nic nie rozumie

bo nie ma wcale żadnej relacji

‚wszystko jest sterowane tylko chemią. chemiczna przyjaźń, chemiczna złość i łzy chemiczne’

i niby robimy to wciąż

a jednak

inaczej niż zwykle

‚coś się zbliża. coś niebawem tu jebnie. wszyscy są tak naminowani. każdego dnia bardziej’

i pierwszy raz powiedziałam na głos, że czasem się zastanawiam

czy to nie pora się pożegnać i odejść.

być może to już czas.

wczoraj Bliźniak zapytał o zawody

‚to jest takie … moje. takie coś, dla czego warto zyc. bo wtedy na moment nie ma nic innego’

‚chyba znam to uczucie. trochę zapomniane, ale… znam.’

i mówił, że chciałby wrócić do swoich pasji

ale że nie ma ani sprzętu ani pieniędzy ani już zdrowia.

namawiałam go, aby zaczął

‚pewnie kiedyś jeszcze spróbuję’

‚ale wiesz, że jeśli „kiedyś” to „nigdy”…? nie będzie przecież takiego dnia, że obudzisz się rano i powiesz, dziś mam pieniądze, zdrowie i sprżet. jadę w skały się wspinać’

‚będzie.

taki dzień’