Malwina którą tak niedawno spotkałam

i która miała się leczyć bo mówiła że zrozumiała

że jak chce umrzeć, to się może wyhuśtać, a jak chce żyć to musi żyć….

 

dziś…

 

leży w szpitalu

nieprzytomna

nieświadoma

a za nią maszyny żyją

 

 

za późno zrozumiała

..

spotkałam ją na schodach

wychudła i zestarzała sie o dobre 10 lat

przez te pół roku po wyjeździe z ośrodka

na trzeźwo była kłótliwa i pełna gniewu

dziś spokojna

i bez życia w oczach

‚a ty jeszcze tutaj?’

‚tak… jeszcze 13 dni’

‚a potem jedziesz na leczenie?’ – spytałam, bo takie miała plany

‚nie. do ZetKa.’

??

‚no… poodwieszali mi wszystko’

‚na ile?’

‚nie wiem. będzie tego z pięć lat’

wzięła jeszcze sprzęt i już miała iść

ale odwróciła się jeszcze

‚iwona… kocham cię. jakbyśmy miały się już nie zobaczyć…. jakby to był ostatni raz, gdy się widzimy… kocham cię. Jesteś wspaniałą kobietą i robisz rzeczy wspaniałe’

spojrzała jeszcze szklisto-niebieskimi oczami

opuchniętymi od niespania i płaczu

i poszła

powolnym, spokojnym krokiem

bez gniewu

i bez nadziei

.

spacer wieczorny z psem

wracając do domu spotkałam ją w mojej bramie

chowała się przed deszczem

Malwina

kiedyś nastoletania prostytutka

dziś dorosła narkomanka

z wytatuowanym wzorem chemicznym morfiny

moja rówieśniczka

‚ja zrozumiałam, że to nie jest już zabawa

gdy po raz kolejny serce mi się zatrzymuje

i chyba wiem, że muszę coś zrobić ze sobą

chyba się muszę leczyć

bo widzę oczy mojej matki… widzę oczy mojego ojca

widzę swoje oczy

i rozumiem, że to nie potrwa już długo

że jak chcę żyć, to chcę żyć… a jak nie chcę…

to mogę się od razu na sznurze powiesić

… ja się nie chcę sama zabijać.

i nie chcę brać. i wiem, że nie mogę

a biorę.

jak to jest iwona?? to przecież trzeba być nienormalnym.. a ludzie mówią, że ja jestem normalna. że ładna i że nawet inteligentna…

a zabijam siebie

mam dość tego, że wciąż mnie wyrzucają, że ciągle ktoś mnie przegania

że wciąż się boję…

ja muszę się leczyć.

To prawda, że Tomek nie żyje??’

potwierdziłam

‚naprawdę nie żyje?? wciąż nie mogę w to uwierzyć…

i nie wiem, co się dzieje z waldkiem. mieszkał u mnie i zniknął. i nikt go nie widział już długo. wszyscy umierają. Wszyscy. Ale ja nie umrę. Nie ja. Ja wam jeszcze wszystkim pokażę.’

…..

kiedys mówiłaś mi, że życie jest piękne.

JEST??????????? Powiedz mi: JEST????’

i czekała na odpowiedź

przytuliłam ją

bo pierwszy raz była taka

chyba dorosła w końcu.

,

najpierw dziubek szedł z naprzeciwka

‚oczy ci świecą jak dwie latarki, takie są niebieskie’

‚bo płakałem’

i poprosił mnie na bok

brał sprzęt

a potem zaczął mówić, że tak bardzo mi dziękuje

‚tyle mi pokazałaś, ale już teraz będzie dobrze. pojadę do czech. tam pójdę do pracy, odbiję od wszystkiego’

‚wojtek… ty powinienes jechać, ale… do ośrodka, nie do czech. ty jesteś tak wjebany, że nie będziesz w stanie podjąć ŻADNEJ pracy’

‚nie… tym razem będzie inaczej. ja wiem to’

‚ty to wiesz od tylu lat… do torunia też miałeś jechać i miało być zajebiście’

i na moment jakby dotarło do niego

‚ja wiem, że ja tak gadam i że nic z tego nie wychodzi. pamiętam te słowa, które napisałaś i dałaś mi do czytania… płakałem nad nimi jak dziecko. nad sobą płakałem’

a za chwilę już ubrał maskę z powrotem

‚ale zobaczysz… tym razem się uda… daj mi dwa-trzy tygodnie’

‚ja ci już dałam o wiele więcej…

Wojtek… to chodzi tylko o to, że przecież Ty możesz ŻYĆ”

‚daj czasowi czas’

‚ty już nie masz czasu’

 

potem Mirek

co ledwo się rusza

i nie sposób go zrozumieć, bo taki syf w siebie wstrzykiwał całe życie

człowiek-roślina

spał na chodniku

nie dało się zrozumieć, co mówi

nawalony całkowicie

dopiero inni powiedzieli, że naćpał się i wyrzucili go z noclegowni

i śpi na ulicy

potem przybiegła teresa

zapłakana i cała w spazmach

‚oddychaj.. nic nie mów… po prostu oddychaj’

w 30stopniowym upale

siadłyśmy na schodach i położyłam jej dłoń na plecach

żeby się uspokoiła trochę

kości sterczały pod mokrą koszulką

płakała jak mała dziewczynka

roztrzęsiona

‚Grabarz mnie złapał

zaczął mnie dusić i pokazał artykuł

w gazecie opisali wszystko

że siedział, że nikt mu nie pomógł, tylko ja mu paczki wysyłałam

Że Bolek dla którego latał z heroiną po mieście nie wysłał mu nawet karty telefonicznej…

że ja mu pomagałam cały czas, a on jak wyszedł do wrócił z podkulonym ogornem i dalej goni herę na śródmieści…

i ja mu mówię… czyś ty oszalał??? w życiu bym czegoś takiego nie zrobiła… ja jestem kibicem, ja mam zasady.. inaczej załatwiam swoje sprawy. Jakbym się chciała zemścić, wbiłabym ci kosę, a nie szła do prasy!! To nie w moim stylu. A on mi na to, że bolek chce ze mną gadać i podjechał jakiś samochód, a on mnie chciał wepchnąć do środka. ale mu się wyrwałam.. Iwonka… powiedz, że mi wierzysz… ja w życiu… ja bym w życiu nie poszła do gazet… to nie byłam ja… ja 10 lat w puszce przesiedziałam, nie zrobiłabym czegoś takiego…!!!’

im dłużej mówiła tym bardziej miałam poczucie, że ona już jest w innym świecie… bo żadnego artykułu przecież nie było

G. dostał porządną pracę

i teraz to on pomaga ludziom

normalny jest

tylko po oczach widać, jak smutny to człowiek

 

B. zeruje się z metadonu

zapisał się na kursy

i też pracuje

i chyba naprawdę u niego dobrze

poza tym, że musi uśpić psa, którego miał od 15stu lat

a ja

opatruję amputowany palec

Duberowi, który jakby nic sobie nie robił

nie ma czasu iść do lekarza

mimo, że ropa płynie z rany

pójdzie jutro, bo dziś jeszcze towar musi załatwić

i sivy

‚kiedyś powiedziałaś mi, że nadawałbym się jako terapeuta’

‚zamknij oczy i wyobraź sobie

że masz teraz 47 lat i jesteś na metadonie

….

i mówiłam mu jak może wyglądać jego przyszłość

a on płakał

bo chyba nie wierzył

50-letni narkoman, który umierał

a dziś stoi w oporze do całej grupy

i wszystko neguje

długa rozmowa w nocy, bo chciał przeprosić

‚od tylu lat nasze drogi się co jakiś czas krzyżują i pojawiasz się moim życiu w sytuacjach kryzysów.i teraz czuję się tak, jakbym doszedł do rozwidlenia tych dróg. Jedna, ta stara, jest na lewo. A ja zaufałem Ci i poszedłem na prawo. i idę tak, idę, już coraz ciężej mi stawiać nogi i ilekroć się zatrzymuję, ty mówisz mi, że dam radę, żebym się nie poddawał. i ja wstaję i idę. Ale teraz mam taki moment, że chcę zawrócić i iść tą drugą drogą. ale nie mogę. Bo Ciebie bym zawiódł.’

 

 

i rozmowa z nimi

‚no… konie to taki narkotyk’ – powiedział K.

‚tak. Ja, gdyby nie to, że całe dzieciństwo i okres dorastania spędziłam w stajni… myślę, że teraz bym brała.’

spojrzeli na mnie zdziwieni

‚Iwona. Teraz to powiedziałaś… prawdę’

‚tak. ty jesteś taka sama jak my. osobowościowo niczym się nie różnisz’

‚jak tu zaczęłam przychodzić i nikt jeszcze nie chciał z nami gadać, przez pierwszy rok słyszałam, że dostanę wpierdol. I długi czas nie brałam ze sobą telefonu ani pieniędzy’

zaczęli się śmiać

‚a teraz jakby ktokolwiek zrobił ci tu krzywdę to on sam dostałby wpierdol. od wszystkich pozostałych’

.

dziś rano

przybiegł ze łzami w oczach

bo wdała się ropawica

‚chcą mi uciąć całą dłoń’

tak, jakby dopiero teraz zrozumiał, o co gra

a już za chwilę motał metadon

bo to przecież najważniejsze

duberowi amputowali palec

bo podawał sobie brudny metadon

i doszło do zakażenia organizmu

wdała się martwica

i w zasadzie nie było co ratować

pokazał obandażowaną rękę i mówił, że już nigdy nic nie huknie

a za kilka minut podbiegł prosić o sprzęt

‚zachowujesz się jakby nic się nie stało. a co…? mam płakać?’

i zaczął żartować z kolegami, jakby to było nic

potem rozmowa z magdą

kilka lat starszą ode mnie

która wygląda na starą kobietę

i ledwo mówi i z trudem się porusza

‚jak pierwszy raz brałam kompot, kleżanka powiedziała mi, że to jest coś takiego, że już zawsze wszędzie będę się dobrze czuła. Podała mi w kiblu i jak wyszłam na dwór, a moi znajomi zobaczyli moje źrenice, wiedzieli już wszystko. Podeszli do niej i powiedzieli „co ty kurwo zrobiłaś?? Co ty najlepszego zrobiłaś????’…

..

za drugim razem wzięłam tylko dwa centy i miałam zapaść w kibli. ale nie przestraszyło mnie to na długo.

..

gdybym wiedziała, jakie będę miała życie…. gdybym tylko wiedziała… nigdy w życiu nie wzięłabym pierwszy raz…

zazdroszcze ci. nawet nie wiesz, jak bardzo ci zazdroszczę. takiego życia. takiego… spełniania marzeń. takiej możliwości decyzodwania o sobie…’

..

i przyszedł dzień spotkania

byłam pół godziny przed czasem

on też

‚co mam ci powiedzieć?że przepraszam? oczywiście, że tak. nie umiem wyjaśnić tego, co się stało. nie mam na swoje usprawiedliwienie dokładnie nic poza tym, że nie jestem w stanie tego kontrolować. dzieje się to poza mną. nie mam na to wpływu.’

‚jedyna prawdziwa rzecz, jaką ci napisałem, to że dziękuję i że jest zajebiście. i żebyś nadal sączyła to ludziom do ucha’

długa rozmowa

na której właściwie niewiele mówiłam

powiedział, że nie potrafi tego zrozumieć

‚czym różni się to, co jest teraz od tego, co było trzy lata temu??? wtedy umiałeś inaczej’

‚ale wtedy zawsze byłem naćpany. moze i byłem wtedy miłym człowiekiem, ale wolę być skurwysynem, ale trzeźwym.’

mówiłam mu, że to mnie zbyt wiele kosztowało

‚bo tak mocno chcialam, żebyś wiedział, że możesz na mnie liczyć, że miałam poczucie,  że muszę zrobić wszystko, co jestem w stanie. a jak po raz kolejny słyszałam od Ciebie, że nic nie rozumiem, że nie pomagam, że nie mam uczuć…. to ja chyba naprawdę wierzyłam, że robię wciąż za mało. a nic więcej nie mogłam.

‚nie miej poczucia winy. Ja nadal uważam, że zrobiłem coś, co wydawało mi się nierealne. Że idę w końcu w dobrym kierunku i pierwszy raz w życiu chcę być naprawdę trzeźwy. I mimo, że jestem ostatnim skurwysynem i że krzywdzę ludzi, z tą trzeźwością czuję się zajebiście. A to się udało dzięki tobie. Pewnie gdybym kiedyś cię nie spotkał, teraz nie byłbym tu, gdzie jestem i nie byłbym nawet tego świadomy. Chcę, żebyś wiedziała, że jak okropnie to nie wyglądało, twoje emocje nie poszły na marne. Mimo, że oberwałaś za to i zapłaciłaś ogromną cenę, dzięki temu ja teraz jestem trzeźwy’

 

i mówił, że potrzebuje czasu. że musi sam sobie poukładać i dojść do porozumienia ze sobą

‚kiedyś mi powiedziałaś, że może będzie taki czas, że spotkamy się jak będę miał 40 lat i będę trzeźwym człowiekiem. i ja bardzo mocno w to wierzę i tego chcę. Odezwę się kiedyś, jak już będę siebie pewien.’

 

i niby wszystko dobrze się skończyło

a ja wciąż

mam poczucie,

że nie dałam rady.