..

gumiś

tak rzadko się zjawia

taki chudy

jak nie ten człowiek co kiedyś

nogę ma krzywą

jeszcze bardziej

i wciąż to samo mówi

tak samo nie-czuje

a ostatnio

kucnął tak nisko ziemi

kucnęłam obok

‚bo ja już nawet sznur powiesiłem w piwnicy’ – powiedział tak o. bez powodu. bo nikt nie słyszał

‚co ty gadasz…?’

‚no co? – spojrzał – ja już mam swoje lata. mój ojciec w moim wieku miał już dom i rodzinę .. a ja co mam?’

i bujał się w tył i w przód

‚Rafał… ja bym tak chciała ci pomóc… tylko ty tej pomocy nigdy nie chciałeś przyjąć’

‚przyjmę pomoc – spionizował się – finansową. potrzebuję tylko pomocy finansowej’

i znów był tym starym gumisiem, co nic go nie obchodzi. co nie czuje. co nie ma słabości

.

bliźniak zniknął

zamilkł

po intensywności bycia

po prostu go nie ma

jak to on

zniknął

pewnie do czasu,

tak ma.

ostatnio przyszłam tam

po 2 dniach niebycia

oni oburzeni, że jak mogło mnie nie być

że jak to tak

‚a tak na poważnie, czuć jak was nie ma. jest tak pusto. bo poza tym, że jesteście mili to robicie też kawał dobrej roboty. gdybyście przychodzili tu 20 lat temu, pewnie połowy z nas dziś by tu nie było’

 

potem kaśka dzwoniła, pytała czy jestem, bo chce pomocy przy detoksie

płakała

i gabryś przyjechał

‚specjalnie dla ciebie tu jestem, bo chciałem ci powiedzieć, że dziękuję. bo nie dość, że jesteś super kumplem, to też świetnym doradcą. po naszej ostatniej rozmowie wróciłem do pracy fizjoterapeuty. moja matka była zła, bo mniej zarabiam. ale powiedziałem jej to, co mi mówiłaś. zapytałem, jak ona sobie wyobraża moją przyszłość. bo wiem, jak ja ją sobie wyobrażam i że nie chcę do końca życia pracować na magazynie. i ona to zrozumiała.’

….

i na koniec ktoś przechodził obok i patrzył na nas

przyglądałam się nieświadomie, bo skądś kojarzyłam tę twarz

i nagle

„BARTEK!!!”

i wbiegając po schodach potknęłam się o nie

niemal się wywróciłam

bo to był ON

wyszedł z więzienia

i tak dobrze wyglądał

trzeźwy

i normalny

i żywy

przywitaliśmy się

mówił, że pracuje

że może na miting pójdzie

i że nie pije nawet

i to było takie dobre

i nawet, jeśli mu się nie uda

to dziś jest trzeźwy

Borys

poznałam go przypadkiem

pijana noc

i wspólny stolik

‚jestem synem Jarka”

i wtedy go zobaczyłam

wtedy usłyszałam

bo to był wielki człowiek

i pamiętam go z pogrzebu

stał wtedy taki dostojny i smutny

i znosił te wszystkie kondolencje

i ściskał dłonie starych ludzi

pełnych uznania i szacunku

i pomyślałam wtedy, że musi mu być trudno i że to chyba dobry człowiek

spedzilismy wieczór

i potem do rana słuchaliśmy muzyki

w tym domu artysty-nie-artysty

potem wyjazd w góry

i rozmowy, których nie ma

‚jesteś zbunkrowany’

‚iwona się do tego nadaje’

i tak dalej

a ja wiem, że z tego nic nie będzie

i być może jest dobrym człowiekiem

być może wyjątkowym

a jednak….

on chyba nie mnie we mnie widzi

..

miał trudną rozmowę z nią

bo się rozstali

narkoman i alkoholiczka

‚jeśli cel został osiągnięty to i tak potrzeba do tego czasu. trzeba się ogarnąć .. z żalem po stracie, z samotnością, z kilkoma ważnymi informacjami na swój temat… a alkohol w tym nie pomaga’

‚a ty jak?’

‚jeszcze nie wiem. muszę „puścić” bo na razie „nie zaglądam” ‚

‚Boże… strasznie mi przykro. kurde, dbaj o siebie. Naprawdę DBAJ. Dobrym człowiekiem jesteś – nie zapomnij o tym’

….

’25 lat brania narkotyków, zrujnowane życie, rozbite dwie rodziny, siedmioletni wyrok, a Ty mówisz… dobry człowiek. Zabawne to…’

Dawid nie żyje

zmarł dzisiaj

bardzo bolał go brzuch

kiedy w końcu zadzwonił na pogotowie

krwotok wewnętrzny był już zbyt duży

i było za późno

‚jego żona leży w szpitalu w stanie ciężkim. chyba nawet jej nie powiedzieli’

oboje młodzi

oboje z marskością wątroby

oboje mieli niebawem wejść na nowe leczenie

on nie doczekał.

 

Kaśka w więzieniu

a miała jechać na detoks

a już niemal podjęła decyzję, że ośrodek

bo ten jej chłopak ją tak strasznie bił

teraz już nie uderzy

 

to tak, jakby świat rozsiany był w narkomanach

i co jakiś czas przychodzi dzień że jeden z nich znika

jak zgadnąć kto będzie następny

kim jest ten, który dokonuje wyboru

i jakimi prawami sie kieruje??

 

‚Wojtuś, ja Ci tylko powiem… kurde miksuj się z tego wszystkiego jak najszybciej, bo to wszystko nie kończy się dobrze.’

‚dobrze Kruszynko  nic sie nie dołuj, nic mi nie bedzie

przykro mi również ale ja jestem jeszcze poza zasiegiem smierci’
‚bo ja sobie pomyślałam, że to tak właśnie jest. że ktoś jest, jest, że się z nim rozmawia i się go widuje, a potem nagle okazuje się, że to była ostatnia rozmowa i ostatnie spotkanie. bo o tym się nie myśli tak na codzień. tylko po fakcie dociera jakie to bagno i jak mało trzeba. jak … kurde… no że to … ech.’

rozmawialiśmy o Malwinie

która leży w szpitalu i maszyny za nią oddychają

nie wiedział

‚ona zawsze wzbudzała we mnie taki dystans. ciężko mi było z nią rozmawiać. nie mogłem zrozumieć.. bo ona przecież była ładna i niegłupia. a to, co robiła ze sobą… ja ją kiedyś na dworcu widziałem jak pracowała. klęczała na kolanach przed jakimś starym dziadem. ja wrażliwy jakoś nie jestem, ale to… ten widok zapamiętam na długo…’

potem zamyślił się

‚aż mnie zatyka w gardle… bo to takie … smutne życie i smutny koniec’

potem powiedziałam mu, że była w moim wieku

‚to ile ty masz lat???’

’32′

‚boże… 11 lat starszy jestem. myślałem, że z 5, może 6…. ależ ze mnie zgred’

….

pierwszy raz od tamtej pory spotkaliśmy się

wieczorem w deszczowym parku

trzeci dzień nie pił metadonu

i zgięcia się dawały we znaki

‚tamtego dnia, kiedy widziałam Cię…

to było… ja tego długo nie zapomnę.. taki dla mnie psztyczek w nos

„to nie takie proste iwonko. To nie jest takie różowe, jak ci się wydaje’

‚tak myślałem, że zrobiło to na tobie wrażenie’

‚ale to dobrze… bo ja nie brałam.. i to jest co innego wiedzieć, a co innego … być w tym.’

‚ tylko szkoda że z moim udziałem’

‚ja nie wiem, czy ty mnie dobrze rozumiesz..’

‚poczułaś się rozczarowana?’

‚nie. właśnie nie. bo ja wiem, że ty bierzesz, że zdarzają się pirogeny.. ja to wszystko wiem.. tylko jak siedziałam tam i widziałam… jak cię wygina… jak się męczysz… to ja poczułam, jaka to jest olbrzymia bezsilność… jak straszne jest to, że robisz tak bezsensowną krzywdę samemu sobie… jak gigantyczna to jest moc’

‚ale wole wiedzieć niż nie wiedzieć. Cieszę się – choć to złe słowo, że wtedy powiedziałeś, żebym jednak przyjechała…. bo to znaczy, że…. no wiem, że jakbyś chciał, nie dowiedziałabym się o niczym. ale pozwoliłeś mi być. i ja to doceniam’

‚dziwna jesteś. – stawiedził – inny człowiek tylko by się wkurwił, że jechał na darmo, a ty…. ty mi jeszcze dziękujesz’

..

rok temu odeszłam z Ret.

Wczoraj Kangur przedawkował

wezwaliśmy karetkę

a jemu usta siniały

i przelewał się przez ręce

Ale otworzył oczy

zielono-wilcze, bo naćpane

oprzytomniał

tym razem

potem Magda, która płacze, że mąż ją wyrzucił z domu

i że nie odda dzieci

i płacze i płacze

i wszyscy dookoła się o nią martwią

a ona łzy ociera butelką od wódki

..

i Kaśka

która kiedyś ustawiała wszystkich po kątach

dziś przyszła, bo potrzebuje kupić ćpanie

chuda i zlękniona

milcząca

‚ona jest jak zwierzątko… za serce tak ściska, bo to przykład, jak bardzo można złamać człowieka’

a złamał ją ten facet, z którym się związała

na widok którego cierpną plecy

taką ma twarz zaciętą i bezwzględną

i oczy, w które nie można patrzeć

‚on mnie pobił tak, że miałam pęknięcie czaszki. Ale co ja mam zrobić, jak on całą noc siedzi na mojej klatce i pilnuje, żebym nigdzie nie wyszła. I powiedział, że jak odejdę, potnie mnie lub zapierdoli. Albo on albo koledzy’

i Bliźniak, który niby się zeruje

niby zapisał się do szkoły

a wciąż brak mu sensu w tym wszytskim

dziś mieliśmy pogadać

nie dał rady

bo znów przywalił brudny towar

i siedział przede mną i wyginał się z bólu i gorączki

nie będąc w stanie powiedzieć nic więcej

poza tym, że mu przykro

i że przeprasza

..

sierpniowy wieczór

rozmowa na wałach

już ciemno

i chłodno

‚bo ja mam chyba taki charakter… że zawsze mam niedosyt. że wciąż mi czegoś brakuje. i tak było zawsze, że nie zadowlała mnie zwyczajność i przeciętnośc. zawsze chciałam czegoś więcej’

‚mam poczucie, jakbym nie umiała się umościć we własnym życiu. rozumiesz?’

‚rozumiał lepiej niż sądziłam’

Malwina którą tak niedawno spotkałam

i która miała się leczyć bo mówiła że zrozumiała

że jak chce umrzeć, to się może wyhuśtać, a jak chce żyć to musi żyć….

 

dziś…

 

leży w szpitalu

nieprzytomna

nieświadoma

a za nią maszyny żyją

 

 

za późno zrozumiała