..

dziś prawie nikogo nie było

mroźny poranek

i tylko w przelocie cienie przemykały

w pośpiechu, żeby zaspokoić głód

usłyszałam kroki za nami

Marcin

on jeden taki spokojny

ledwo powłóczył nogami

i szedł z nami

mówiąc, że wciąż nie może być trzeźwy

a ja gadałam coś, że czemu, że bez sensu, bo że przecież mógłby fajnie żyć i robić dobre rzeczy

doszliśmy tak do tego ruchliwego skrzyżowania

przez środek którego szedł jakiś kundel

‚pies!!’ – krzyknął i na moment jakby otrzeźwiał

i rzucił się biegiem w jego stronę

pod samochody

żeby ratować to zwierze

‚to jest właśnie taki narkoman… on siebie niszczy, ale psu nie da zrobić krzywdy’

 

…’ja to właściwie lubię wszystkie zwierzęta. nawet szczurów mi szkoda’

‚kiedyś spotkałem dwóch gości i za nimi się ciągnął taki psiak. zapytałem, skąd go mają, a oni, że się za nimi pałęta. Zapytałem, czy dali mu coś do picia i jedzenia, a oni na to, że pił z kałuży i że może coś znalazł do żarcia. to powiedziałem, że go biorę. I wziąłem. Ale dwa tygodnie później, jak poszedłem z nim do sklepu po wódkę czy winiaka, jakaś kobieta go zobaczyła i poszła za mną. Jak wszedłem do domu, zapukała do drzwi i mówi do mojej mamy, że mam jej psa. Matka zapytała, czemu nie powiedziała pani tego mojemu synowi. A ona na to, że się mnie bała’

‚zaczęło się od sportu. i wtedy część z nas poszła do służb, do antyterrorki, do policji. inni poszli w zawodostwo i ci mają zajebiste życie. trenują i zarabiają. a my poszliśmy na bramki do ochrony klubów. zaczęły się lewe interesy. jakieś haracze, jakieś zlecenia. szybka kasa. To mi się wtedy podobało. i coraz mocniej w to wchodziłem aż doszło do tego, że po latach usłyszałem zarzuty prowadzenia grupy przestępczej, zamachów bombowych… tak to poszło. nawet nie wiem kiedy. szereg głupich, nieznaczących decyzji’

‚jak to możliwe, że ty,,, z twoją wrażliwością… robiłeś takie rzeczy’

‚ja byłem innym człowiekiem’

‚niemożliwe. byłeś tym samym człowiekiem. wrażliwość albo się ma, albo nie… jak dawałeś radę’

‚właśnie nie dawałem. dlatego przed 30 rokiem życia zacząłem ćpać. bo to się działo, a heroina pozwalała mi….’

‚…nie czuć’ – dokończyłam, a on spojrzał na mnie zdziwiony

‚tak! nie czuć. skąd wiesz?????’

….

‚jak byłem naćpany, było mi wszystko jedno. było mi obojętne. i dlatego byłem niebezpieczny. bo mogłem zrobić wszystko. dobrze że nikogo nie zabiłem. bo co ja bym teraz synom powiedział: wasz tato jest mordercą????’

..

Gabriel przyjechał

Mówił że jest dobrze

że wyrzucili go z pracy

i że nie w porządku go potraktowali

ale że ma już inną

i że chce się wyprowadzić

że szuka mieszkania

że chce iść na studia

i mówił, mówił, mówił

‚wiesz co… jakoś tak mi nie pasuje coś… bo ty się zachowujesz, jakbyś… jakbyś przed chwilą przywalił metadon’

zaprzeczył

i zarzekał się, że nie bierze dożylnie

‚okej… ja tylko mówię, że dziwnie wyglądasz’

‚ale co.. jakbym był najebany?’

i gadaliśmy o czymś

a on przewal nagle

‚okłamałem cię. rzeczywiście biorę dożylnie. Znów się wpakowałem. A do tego zacząłem znowu pić alkohol.’

i odeszliśmy na bok

i gadaliśmy

i normalny był

‚bo tobie się wydaje, że pójdziesz do pracy i wszystko będzie dobrze. I robisz różne rzeczy, ale nie zajmujesz się najważniejszą…’

‚nie zajmuję się uzależnieniem’ – dokończył.

Bartek wyszedł z więzienia

i już widzieli go, jak kupował ćpanie

4 miesiące

tyle było jego trzeźwości

i Andrei – ten narkoman z ukrainy.

Taki dobry i łagodny

przyjechał do Polski, bo wydawało mu się, że to coś zmieni

daję mu telefon, żeby zadzwonił do mamy

i żeby mogła żyć w iluzji, że syn na tym zachodzie w końcu sobie radzi

„jedź do ośrodka. Ty się musisz leczyć’

‚po co?’

‚bo przyjechałeś tu nie po to, by być dalej ćpunem’

‚Iwona ja już był na leczeniach i to nic nie daje. co ja miał by tam robić” – mówi z tym swoim wschodnim akcentem

‚uzależnienie to jest choroba emocji…’

‚ja wiem – przerwał mi – ja to wszystko wiem. Ja robiłem to samo co ty’

???

‚czyli co?? Andrei kim ty jesteś z zawodu??’

‚pracownikiem socjalnym’

………….

‚i ja długo nie brał. jak pomagalem ludziom, wszystko bylo dobrze. Dopiero jak zaczał ja pracować z narkomanami to ja popłynał’

..

rozmawiałam z kimś

a Kali przyglądał się chwilę

‚boże, jakim ty jesteś ciepłym człowiekiem. ile ty masz dobra w sercu. ja byłem w różnych ośrodkach i tam pracowali różni terapeuci. niektórzy naprawdę się starali, ale nigdy nie spotkałem takiej osoby, która byłaby tak bardzo zaangażowana, tak…. ech… jak ja bym umierał, chciałbym, żeby przy mnie była moja żona i Ty’.

..

‚jest strasznie….’

i rozpaczliwy krzyk jego matki w słuchawce

‚wynoś się stąd!! Nie chcę, żebyś tu był!!’

‚mój ojciec uratował setki ludzi. ty uratuj mnie i będzie kwita’

..

gumiś

tak rzadko się zjawia

taki chudy

jak nie ten człowiek co kiedyś

nogę ma krzywą

jeszcze bardziej

i wciąż to samo mówi

tak samo nie-czuje

a ostatnio

kucnął tak nisko ziemi

kucnęłam obok

‚bo ja już nawet sznur powiesiłem w piwnicy’ – powiedział tak o. bez powodu. bo nikt nie słyszał

‚co ty gadasz…?’

‚no co? – spojrzał – ja już mam swoje lata. mój ojciec w moim wieku miał już dom i rodzinę .. a ja co mam?’

i bujał się w tył i w przód

‚Rafał… ja bym tak chciała ci pomóc… tylko ty tej pomocy nigdy nie chciałeś przyjąć’

‚przyjmę pomoc – spionizował się – finansową. potrzebuję tylko pomocy finansowej’

i znów był tym starym gumisiem, co nic go nie obchodzi. co nie czuje. co nie ma słabości

.

bliźniak zniknął

zamilkł

po intensywności bycia

po prostu go nie ma

jak to on

zniknął

pewnie do czasu,

tak ma.

ostatnio przyszłam tam

po 2 dniach niebycia

oni oburzeni, że jak mogło mnie nie być

że jak to tak

‚a tak na poważnie, czuć jak was nie ma. jest tak pusto. bo poza tym, że jesteście mili to robicie też kawał dobrej roboty. gdybyście przychodzili tu 20 lat temu, pewnie połowy z nas dziś by tu nie było’

 

potem kaśka dzwoniła, pytała czy jestem, bo chce pomocy przy detoksie

płakała

i gabryś przyjechał

‚specjalnie dla ciebie tu jestem, bo chciałem ci powiedzieć, że dziękuję. bo nie dość, że jesteś super kumplem, to też świetnym doradcą. po naszej ostatniej rozmowie wróciłem do pracy fizjoterapeuty. moja matka była zła, bo mniej zarabiam. ale powiedziałem jej to, co mi mówiłaś. zapytałem, jak ona sobie wyobraża moją przyszłość. bo wiem, jak ja ją sobie wyobrażam i że nie chcę do końca życia pracować na magazynie. i ona to zrozumiała.’

….

i na koniec ktoś przechodził obok i patrzył na nas

przyglądałam się nieświadomie, bo skądś kojarzyłam tę twarz

i nagle

„BARTEK!!!”

i wbiegając po schodach potknęłam się o nie

niemal się wywróciłam

bo to był ON

wyszedł z więzienia

i tak dobrze wyglądał

trzeźwy

i normalny

i żywy

przywitaliśmy się

mówił, że pracuje

że może na miting pójdzie

i że nie pije nawet

i to było takie dobre

i nawet, jeśli mu się nie uda

to dziś jest trzeźwy

Borys

poznałam go przypadkiem

pijana noc

i wspólny stolik

‚jestem synem Jarka”

i wtedy go zobaczyłam

wtedy usłyszałam

bo to był wielki człowiek

i pamiętam go z pogrzebu

stał wtedy taki dostojny i smutny

i znosił te wszystkie kondolencje

i ściskał dłonie starych ludzi

pełnych uznania i szacunku

i pomyślałam wtedy, że musi mu być trudno i że to chyba dobry człowiek

spedzilismy wieczór

i potem do rana słuchaliśmy muzyki

w tym domu artysty-nie-artysty

potem wyjazd w góry

i rozmowy, których nie ma

‚jesteś zbunkrowany’

‚iwona się do tego nadaje’

i tak dalej

a ja wiem, że z tego nic nie będzie

i być może jest dobrym człowiekiem

być może wyjątkowym

a jednak….

on chyba nie mnie we mnie widzi

..

miał trudną rozmowę z nią

bo się rozstali

narkoman i alkoholiczka

‚jeśli cel został osiągnięty to i tak potrzeba do tego czasu. trzeba się ogarnąć .. z żalem po stracie, z samotnością, z kilkoma ważnymi informacjami na swój temat… a alkohol w tym nie pomaga’

‚a ty jak?’

‚jeszcze nie wiem. muszę „puścić” bo na razie „nie zaglądam” ‚

‚Boże… strasznie mi przykro. kurde, dbaj o siebie. Naprawdę DBAJ. Dobrym człowiekiem jesteś – nie zapomnij o tym’

….

’25 lat brania narkotyków, zrujnowane życie, rozbite dwie rodziny, siedmioletni wyrok, a Ty mówisz… dobry człowiek. Zabawne to…’

Dawid nie żyje

zmarł dzisiaj

bardzo bolał go brzuch

kiedy w końcu zadzwonił na pogotowie

krwotok wewnętrzny był już zbyt duży

i było za późno

‚jego żona leży w szpitalu w stanie ciężkim. chyba nawet jej nie powiedzieli’

oboje młodzi

oboje z marskością wątroby

oboje mieli niebawem wejść na nowe leczenie

on nie doczekał.

 

Kaśka w więzieniu

a miała jechać na detoks

a już niemal podjęła decyzję, że ośrodek

bo ten jej chłopak ją tak strasznie bił

teraz już nie uderzy

 

to tak, jakby świat rozsiany był w narkomanach

i co jakiś czas przychodzi dzień że jeden z nich znika

jak zgadnąć kto będzie następny

kim jest ten, który dokonuje wyboru

i jakimi prawami sie kieruje??

 

‚Wojtuś, ja Ci tylko powiem… kurde miksuj się z tego wszystkiego jak najszybciej, bo to wszystko nie kończy się dobrze.’

‚dobrze Kruszynko  nic sie nie dołuj, nic mi nie bedzie

przykro mi również ale ja jestem jeszcze poza zasiegiem smierci’
‚bo ja sobie pomyślałam, że to tak właśnie jest. że ktoś jest, jest, że się z nim rozmawia i się go widuje, a potem nagle okazuje się, że to była ostatnia rozmowa i ostatnie spotkanie. bo o tym się nie myśli tak na codzień. tylko po fakcie dociera jakie to bagno i jak mało trzeba. jak … kurde… no że to … ech.’